rozparcelowanie
gnuśnienie, dwoistość, nikompatybilność, dwuwartościowość, marskość, tęsknota, żarliwość, tajemnica, ćma.
wyszeptane... 2012-02-22 13:14:16
skomentuj (0)
.
drżę na samą myśl
wyszeptane... 2011-11-17 20:25:43
skomentuj (0)
...
dorosłość okrada...umniejsza...wydłubuje drobinki niczym nieskrępowanej radości...sprawia, że powłoka twardnieje i odpornieje na mróz, deszcz, spiekotę...dorosłość zobowiązuje...czasem ciąży...przytłacza ulotnością naszej młodości...
można zdziczeć...
wyszeptane... 2011-07-10 14:35:53
skomentuj (0)
..
'...są z innego zycia...'
wyszeptane... 2011-04-05 15:10:06
skomentuj (2)
chyba za bardzo wtapiam się w niego...
"Odkąd cię pokochałem, moja samotność zaczyna się dwa kroki od ciebie"
wyszeptane... 2010-12-20 19:20:28
skomentuj (0)
fotografia
czasem wraca wspomnienie, myśl, gest, zdarzenie...i człowiek usmiecha się gdzieś tam głęboko w sobie do tych dni, które przykrył już kurz...
wyszeptane... 2010-12-15 17:11:51
skomentuj (0)
...
spokojnie, zimowo, chorowicie...
otulam się książkami i muzyką, mocząc usta w cieple aromatycznej herbaty...
dni spędzane pod kocem mają swój niesamowity urok, gdy na zewnątrz śnieg pisze własne niekończące się historie...
zima oglądana z boku potrafi być piękna...
wyszeptane... 2010-12-05 13:03:24
skomentuj (0)
***
nie potrafie ubrac myśli w słowa,
jestem wahaniem, westchnieniem, zmarszczką na czole, drżeniem w głosie, błyszczącą czastką łzy, napięciem mięśnia, niepewną dłonią, biczem wyrazów, zlepkiem niepewności, ubudzonym czubkiem buta, zakłopotaniem, wredotą, szufladą z pomieszanymi nastrojami, nieporządkiem na dwóch nogach... a jak chcę już coś powiedzieć, nie mówię tego co myślę...
czasami zaczynam smażyc się we własnej irytacji...
a można przecież wszystko prościej, jaśniej, dobitniej...
wyszeptane... 2010-08-16 23:17:36
skomentuj (0)
czerwcowe bla bla bla
człowiek głupi jest.... zapomina o tym, że wiosna nie może trwać wiecznie, uporczywie trzyma się kartki z kalendarza, którą już dawno powinno się wyrzucić, po to by w pełni zaangażować się w to, co niosą nowe miesiące...
nie zawsze musi byc ta szumna burza emocji, skóra czuła na każdy cień dotyku, motyle, mrówki, czy jak im tam...
przygodę zdobywania nowych lądów zastępuje czułość i miłość...
to bardzo proste, taka kolej rzeczy, tylko dlaczego niektórzy - czyli ja, mają tą cholernie wkurzającą tendencję do komplikowania sobie wszystkiego...?
to nie tak, że pomna na bajki o księciu na rumaku, podświadomie marzę o tym, by być zawsze zdobywaną i ubieraną w piękne kipiące czułością na sto kilometrów komplementy...
rzecz w tym, że muszę czuć, stale, nieprzerwanie, że nie istnieję tylko dla siebie, że jestem częścią układanki, zwanej my...
a czy to "stale" to zbyt dużo? a może problem tkwi w mojej chorej wyobraźni, może za dużo roję sobie w główce, bo chciałabym tego, tego i może jeszcze tego... a dwa organizmy nie mogą stać się jednym tak do końca/ poza prochem w który się kiedyś tam obrócą.
wiem...
chyba jestem ciagle zbyt mało dojrzała na dojrzałą miłość...
wyszeptane... 2010-06-06 14:18:18
skomentuj (1)